BIEC: Czy to już stagflacja?

44

Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem kierunek zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych we wrześniu 2022r. po raz drugi z rzędu obniżył się i spadek ten był nieco silniejszy niż przed miesiącem. 
Nie oznacza to obniżenia poziomu inflacji a jedynie wskazuje na możliwość jej wolniejszego wzrostu jesienią br. Ponowne jej odbicie może nastąpić na przełomie roku i w pierwszych miesiącach roku przyszłego. Obecnie na siłę presji inflacyjnej w większym stopniu oddziałują czynniki wewnętrzne niż te, płynące z otoczenia naszej gospodarki. W kierunku wolniejszego tempa wzrostu cen działać będzie gwałtowne spowolnienie gospodarki i słabnący popyt. Jego stymulowanie poprzez mnożenie kosztownych programów rządowych przeciwdziała tym tendencjom i wyraźnie spycha gospodarkę w kierunku stagflacji. 

Stagflacja najczęściej określana jest jako spowolnienie gospodarcze lub recesja, połączona z jednoczesnym wzrostem cen. W gruncie rzeczy, zjawisko wzrostu cen przy jednoczesnym wyraźnym osłabieniu aktywności gospodarki to tylko objaw stagflacji. Istota jej polega na zaburzeniu rynkowych mechanizmów ustalania cen. I z takim zjawiskiem mamy do czynienia w polskiej gospodarce. Przejawia się to w zmonopolizowaniu szeregu sektorów gospodarki, chociażby takich jak sektor energetyczny, przetwórstwa ropy naftowej oraz w znacznym stopniu sektor bankowy. Drugi istotny czynnik zaburzający mechanizm ustalania cen to mnożenie programów pomocowych dedykowanych szerokiemu gronu odbiorców, mających w gruncie rzeczy charakter politycznego oszustwa. Rząd wmawia obywatelom, że rozdzielając pieniądze na prawo i lewo, niesie ulgę społeczeństwu w warunkach rosnących cen i jednocześnie walczy z inflacją. Jednak naprawdę dokłada jedynie paliwa inflacjogennego i przedłuża stan wysokiej i rosnącej inflacji.

Osłabienie presji inflacyjnej, które obserwujemy w ostatnich dwóch miesiąca jest konsekwencją przede wszystkim niższych oczekiwań inflacyjnych przedstawicieli gospodarstw domowych oraz menadżerów przedsiębiorstw. 

Konsumenci już od pięciu miesięcy wyrażają nieco niższe oczekiwania inflacyjne niż na początku roku. Odsetek respondentów spodziewających się wzrostu cen zmniejszył się w ciągu ostatniego miesiąca z 90% do 87%. To niewielka zmiana i zapewne w dużym stopniu odzwierciadla wpływ oficjalnych przekazów rządu. Jest to jednocześnie jeden z wyższych wskaźników oczekiwań inflacyjnych konsumentów wśród krajów Unii Europejskiej. Średnio w krajach UE 82% respondentów oczekuje wzrostu cen w najbliższej przyszłości. Najwyższe oczekiwania formułują Węgrzy, Niemcy i Estończycy. Najniższe oczekiwania przeważają w opiniach Hiszpanów, Włochów i Portugalczyków. Ubywa przede wszystkim tych, którzy spodziewają się, że ceny będą rosły jeszcze szybciej niż dotychczas. 

Oczekiwania przedsiębiorców co do kształtowania cen na produkowane przez nich wyroby nie zmieniły się istotnie w stosunku do ubiegłego miesiąca. Przewaga firm planujących podwyżki cen nad odsetkiem firm planujących ich redukcję spadła z 42% w kwietniu br. do około 26% obecnie. Zmniejszająca się tendencja do podnoszenia cen wynika zapewne z ustabilizowania się cen surowców na światowych rynkach oraz z coraz wyraźniejszych sygnałów świadczących o słabnącym popycie. Stabilizacja oczekiwań inflacyjnych przedsiębiorców może być jednak zjawiskiem krótkotrwałym. Raptowny wzrost kosztów produkcji, wynikający z wyższych rachunków za energię, gaz i niektóre surowce, zmusi wielu przedsiębiorców do podniesienia cen lub zamknięcia działalności. 

Kolejny, istotny czynnik zmniejszający w krótkim okresie presję inflacyjną, to ustabilizowanie się cen surowców na światowych rynkach. Zagrożeniem są jednak rosnące ceny żywności. Wśród rodzimych przedsiębiorców produkujących żywność co trzeci w najbliższym czasie zamierza podnieść ceny.

BIEC

Treść tylko dla zalogowanych Użytkowników!